Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X | Menu górne by Blokotek

czwartek, 31 maja 2018

Zdobycze Bukku - WTK


Ostatni post dotyczące targów i daje wam spokój z nimi! ;)

Miałam pisać o zdobyczach więc piszę! O to moja lista radości i płaczu. Ja się cieszę a moje konto bankowe płacze ;) Tłumaczę to sobie, że w czasie targów miałam imieniny no i że TKW są tylko raz w roku i jakoś mi lżej ;)

niedziela, 27 maja 2018

Bukku i autorzy - czyli druga część WTK


Na TKW było bardzo, ale to bardzo dużo autorów. Polskich i zagranicznych. Znanych i mniej znanych. Ogólnie — cud miód malina ;). Jeżeli uwielbiacie zbierać podpisy/autografy albo popstrykać zdjęcia ze znanymi osobami, targi to genialne miejsce, jednak jest jedno 'ale'. Cierpliwość. Kolejki są bardzo długie i czasami warto stanąć co najmniej 30 minut przed czasem, by mieć realną szansę dostać autograf. Każdy autor większości> mają ograniczony czas na rozdawanie podpisów na swoich dziełach pod wydawnictwem. JEDNAK proszę się nie smucić — często autorzy są uchwytni przed i PO wyznaczonym czasie i też chętnie pozują i podpisują książki. Wystarczy się uśmiechnąć, mieć odrobinę odwagi i.. do dzieła! Pamiętajmy, autor to też człowiek i też się denerwuje. Żeby nie było! Ja się bardzo denerwowałam za pierwszym razem. Potem już nie, bo i czego się bać? ;)

Ok, kogo Bukku zaczepiła? Do kogo zagadała i z kim zrobiła zdjęcia?


W piątek przez całkowity przypadek trafiłam na.. Jakuba Ćwieka. [autor takich dzieł jak: „Kłamca” ( "Kłamca 1" - recenzja ), „Chłopcy” czy też „Grimm City”]. Miałam takie szczęście, że były tylko dwie fanki i.. nikogo więcej. Wiem, że później rozdawał autografy pod szyldem SQN. Tam już było więcej ludzi.









Mówi się, że głupi ma szczęście i chyba tak jest! Piątek to był mega szczęśliwy dzień. Dlaczego? Trafiłam również na Milenę Wójtowicz [autorkę Post scriptum” - recenzja i serii „Wrót”]. Ja ją pokochałam już przez internet, jak rozmawiałam o jej książce. Pokochałam ją drugi raz na żywo. Tak wspaniałych autorów nam trzeba!





W sobotę miałam już więcej szczęścia i zaparcia.



Pod wydawnictwem Rebis chwilkę porozmawiałam z bardzo skromną Agnieszką Hałas [autorką serii „Teatr Węży” ("Dwie karty" - recenzja) ]. Autorka w internecie tak się ukrywa, że nie byłam pewna, czy to ona ;) Taka ze mnie „szalona” fanka. 












Spacerując pomiędzy stoiskami, trafiłam na Anne Crevan Sznajder. To jedna z pierwszych autorek, która zaufała mi, jako blogerce i podarowała mi swój egzemplarz na poprzednich Targach Książki. 








Potem między godziną 13 a 14 na stanowisku Czwartej Strony [Wydawnictwo Poznańskie] miałam szansę porozmawiać i zdobyć autograf Adama Fabera [autor cyklu „Kroniki Jaaru” ( "Księga luster" - recenzja "Czarny amulet" - recenzja "Siedem bram" - recenzja ]. Wspaniały i ciepły mężczyzna. Byłam w lekkim szoku, ile ludzi do niego się ustawiło. W większości była to młodzież [miód na moje serducho!]








Obok Adama Fabera, siedziała Paulina Hendel [autorka serii „Żniwiarz” ("Pusta noc" - recenzja "Czerwone słońce" - recenzja]. Kiedy tylko tłum ruszył dalej, mogłam spokojnie zrobić zdjęcia z Adamem i z Pauliną. To cudowni i bardzo ciepli ludzie.










Miałam dosłownie chwilę czasu, by połazić i pozaglądać w półki — coś kupić, do czegoś wzdychać i co najważniejsze — przygotować się na długą kolejkę. Dlaczego? Szykowałam się do dwóch genialnych autorek. Pierwszą z nich była przezabawna Marta Kisiel [autorka „Dożywocia” - recenzja czy też „Toń”].







Druga zaś to nikt innych jak uśmiechnięta Martyna Raduchowska [autorka „Szamanki od umarlaków” - recenzja oraz  "Demona luster" - recenzja], które swoje książki podpisywały pod szyldem FOKSAL [UROBOROS] między godziną 15 a 16stą. Całe szczęście, że byłam w kolejce wśród zabawnych ludzi, więc można było się pośmiać i pogadać. Wtedy czas leci o wiele szybciej :)

W najdłuższej kolejce, w jakiej byłam, była do Katarzyny Bereniki Miszczuk [autorka serii "Kwiat paproci" ( "Szeptucha" - recenzja "Noc Kupały" - recenzja "Żerca" - recenzja. FOKSAL podarował jej aż 3 h na podpisy. Dostałam swój po 1,5 h stania. Jednak moje gadulstwo spowodowało, że znowu miałam z kim gadać i śmiać się :D Nie miałam natomiast już sił, by zrobić z nią zdjęcie. Co więcej, mój aparat miał już dość ;) 



Czy warto stać w kolejce po autografy? Jedni zbierają podpisy inni nie. To kwestia indywidualna. Ja uwielbiam takie pamiątki i wiele dla mnie znaczą. Znam jednak ludzi, którzy kompletnie nie widzą sensu w Targach a tym bardziej w autografach. Szanuję to :) Mam jednak nadzieję, że za rok zdobędę więcej zdjęć i więcej podpisów ;) zobaczę na starość czy było warto stać tyle w kolejkach, czy też nie :D

czwartek, 24 maja 2018

Polityka Prywatności

POLITYKA PRYWATNOŚCI I PLIKÓW COOKIES

Niniejsza polityka prywatności i plików cookies opisuje zasady postępowania z danymi osobowymi oraz wykorzystywania plików cookies i innych technologii w ramach strony internetowej https://bukku-recenzje.blogspot.com.

Administratorem strony jest Aleksandra Krauze.

Kontakt z administratorem możliwy pod adresem e-mail krauze.ola@gmail.com.

§ 1
Definicje

Na potrzeby niniejszej polityki prywatności, przyjmuje się następujące znaczenie poniższych pojęć:

Administrator – Aleksandra Krauze

Strona – strona internetowa dostępna pod adresem https://bukku-recenzje.blogspot.com,
Użytkownik – każdy podmiot, który korzysta ze Strony.

§ 2
Dane osobowe

Użytkownik może przekazywać swoje dane osobowe Administratorowi za pomocą formularzy dostępnych na Stronie, takich jak formularz zapisu do listy śledzenia bloga i formularz komentowania.
Administratorem danych osobowych Użytkownika jest Administrator.
Administrator gwarantuje poufność wszelkich przekazanych mu danych osobowych.
Podanie danych jest zawsze dobrowolne, ale niezbędne do podjęcia przez Użytkownika akcji, do której przeznaczony jest dany formularz.

Administrator nie udostępnia przekazanych mu danych jakimkolwiek podmiotom trzecim.
Dane osobowe są gromadzone z należytą starannością i odpowiednio chronione przed dostępem do nich przez osoby do tego nieupoważnione.
Użytkownikowi przysługują następujące uprawnienia:
prawo do żądania dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania,
prawo do wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania,
prawo do przenoszenia danych,
prawo do cofnięcia zgody na przetwarzanie danych osobowych w określonym celu, jeżeli Użytkownik uprzednio taką zgodę wyraził,
prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez Administratora

§ 3
Pliki cookies

Administrator wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka), czyli niewielkie informacje tekstowe, przechowywane na urządzeniu końcowym Użytkownika (np. komputerze, tablecie, smartfonie). Cookies mogą być odczytywane przez system teleinformatyczny Administratora.
Administrator przechowuje pliki cookies na urządzeniu końcowym Użytkownika, a następnie uzyskuje dostęp do informacji w nich zawartych w celach statystycznych, w celach marketingowych (remarketing) oraz w celu zapewnienia prawidłowego działania Strony.
Administrator informuje niniejszym Użytkownika, że istnieje możliwość takiej konfiguracji przeglądarki internetowej, która uniemożliwia przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym Użytkownika. W takiej sytuacji, korzystanie ze Strony przez Użytkownika może być utrudnione.
Administrator wskazuje niniejszym, że pliki cookies mogą być przez Użytkownika usunięte po ich zapisaniu przez Administratora, poprzez odpowiednie funkcje przeglądarki internetowej, programy służące w tym celu lub skorzystanie z odpowiednich narzędzi dostępnych w ramach systemu operacyjnego, z którego korzysta Użytkownik.


§ 4
Inne technologie

Administrator informuje niniejszym Użytkownika, że stosuje następujące technologie śledzące działania podejmowane przez Użytkownika w ramach Strony:

piksel konwersji Facebooka – w celu zarządzania reklamami na Facebooku i prowadzenia działań remarketingowych,
kod śledzenia Google Analitycs – w celu analizy statystyk Strony.

§ 5
Logi serwera

Korzystanie ze Strony wiąże się z przesyłaniem zapytań do serwera, na którym przechowywana jest Strona.
Każde zapytanie skierowane do serwera zapisywane jest w logach serwera. Logi obejmują m.in. adres IP Użytkownika, datę i czas serwera, informacje o przeglądarce internetowej i systemie operacyjnym, z jakiego korzysta Użytkownik.
Logi zapisywane i przechowywane są na serwerze.
Dane zapisane w logach serwera nie są kojarzone z konkretnymi osobami korzystającymi ze Strony i nie są wykorzystywane przez Administratora w celu identyfikacji Użytkownika.
Logi serwera stanowią wyłącznie materiał pomocniczy służący do administrowania Stroną, a ich zawartość nie jest ujawniana nikomu poza osobami upoważnionymi do administrowania serwerem.

środa, 23 maja 2018

Targi targi i po targach..


Targi, targi i po targach. Byłam, zobaczyłam i się obkupiłam. Jednak zacznijmy od początku. Informacje o targach podzieliłam na trzy posty. Pierwszy — ogólne informacje o targach, moje odczucia, czym byłam zachwycona, a co mnie rozczarowało. Drugi — o autorach — czyli kogo poznałam, od kogo mam autografy i zdjęcia. Trzeci — co kupiłam na targach i jakie były promocje.

Zapraszam zatem na pierwszy post! :)

Warszawskie Tagi Książki — to jedna z największych imprez dotyczących książek i wszystko, co jest z tym związane, w Polsce. Impreza trwa 4 pełne dni. Od 17 do 20 maja. Bilety można było kupić normalnie w kasie ( koszty wahały się od 5 PLN (ulgowy), do 15 PLN (normalny) cena różniła się również od dnia, kiedy postanowiliśmy być na targach). Organizatorzy pomyśleli również o karnetach na całe targi. Osoby, które mogły wejść za darmo to: bibliotekarze i księgarze, niepełnosprawni, bezrobotni i osoby medialne — czyli blogerzy, youtuberzy, aktorzy itp. Wystarczyło się zarejestrować a bilet po chwili był już na naszym emailu. Jednak dość sztywnego pisania ;)

Czy mi się podobało?

Pewnie, że tak. Klimat był genialny, sprzedawcy uśmiechnięci i pomocni. Co więcej, informacja była w widocznych miejscach — dziewczyny chętnie służyły pomocą.

To, co mi się osobiście podobało, to to, że prócz książek i komiksów, można było zobaczyć stoiska np. z drewnianymi samochodzikami i budzikami, które działają, nie posiadając żadnych baterii. Co więcej, ta firma pochodzi z Wrocławia.

Prócz tego, można było obkupić się w koszulki, pluszaki, zawieszki, zakładki i w gry.. czyli wszystko, co potrzebują najwięksi fani przeróżnych bohaterów.

Jakie książki można było kupić?

Wszystkie! No może nie dosłownie wszystkie, ale każdy gatunek znalazł tam swoje miejsce. Od religijnych (chrześcijańskich, islamskich, judaistycznych..) zahaczając o kryminały, romanse, erotyki, fantastykę, komiksy i książki dla dzieci i niemowlaków!

Zaskoczyło mnie to, że tak dużo jest książek dla dzieci, których my kompletnie nie znamy. Co prawda, mam 4-letnią córkę i żałuję, że wcześniej nie zainteresowałam się mniej znanymi autorami w tej dziedzinie.

Nie będę udawać, że poszukiwałam książek z gatunku fantasy i przeróżnych komiksów (nie tylko mangi!), bo to każdy dobrze wie. Zdobyłam kilka smaczków, które do dzisiaj powodują niemały uśmiech na mojej buzi.

Co mnie miło zaskoczyło?

Po pierwsze: miałam łzy w oczach, jak widziałam małe dzieci (może 8-letnie), które stały w kolejce po autograf do swoich ulubionych autorów. Piękny widok. Taka mała nadzieja dla nas ;)

Po drugie: Im większe wydawnictwo, tym stoisko bardziej się świeciło (jak nie powiem co komu ;) ) Chyba najbardziej spodobało mi się stanowisko Czwartej Strony (jeżeli oczywiście chodzi o wygląd), Rebis oraz stanowiska komiksów! Telewizory, reklamy youtuberów, reklamy książek.. trudno było tego nie zauważyć — więc reklamę zrobili świetną.

Po trzecie: duża ilość autorów książek. Szczerze powiem, że w sobotę to ja biegałam od jednego wydawnictwa do dugiego po autografy, bo sporo ich było. Można było spotkać od skromnych autorów, ubranych na luzie, po autorów ala "hollywood" - to jak się ubrała Katarzyna Bonda, było przepiękne i wielkie WOW, jednak nie wiem, czy nie pomyliła WarszawskichTargów Książek z Hollywood ;) Co nie zmienia faktu, że wygląda cudownie!

Po czwarte: zniżki, na które wszyscy liczyli. Fakt, część z Was będzie uważała, że one nie były wielkie. To fakt. Wahały się pomiędzy 10% a 30%. Na SQN można było kupić książki w zestawach 3 w cenie 2 albo 6 w cenie 4. Jednak umówmy się, kupienie książki fizycznie, daje nam dużą przyjemność — zwłaszcza na takich targach ;)

Po piąte: Sympatyczni ludzie w kolejkach. W większości ;) można było pogadać, pośmiać się czy wymienić się poglądami dotyczące książek i autorów. Za pomocą czego, czas w kolejkach mijał naprawdę przyjemnie — a często czekało się serio długo!




Co mnie rozczarowało?

Za mała ilość miejsc do odpoczynku dla zwiedzających. Pomiędzy niektórymi sektorami były ślepe uliczki, gdzie spokojnie można było postawić po kilka ławek. Z tego powodu, część młodych ludzi siedziała na podłodze.

Tak jak bardzo podobało stanowisko Czwartej Strony [Wydawnictwa Poznańskiego] tak uważam, że skoro zaprasza się zagraniczną autorkę, która ma rozdawać autografy i wydawca jest świadomy tego, że pojawi się dla niej tłum ludzi — to 2 godziny na podpis stanowczo za krótko. Ja nie stałam w tej kolejce, ale widziałam rozczarowanie ludzi, którzy w nich stali. Biorę pod uwagę, że autorka byłaby zmęczona — zawsze można było zrobić przerwę 15-20 minut. Taka okazja nie przytrafia się często. Uroboros dało 3 h na podpisywanie swoich książek Katarzynie Berenice Miszczuk. Podobno dała radę podpisać wszystkie książki!

Informator był — jak dla mnie — niedokładny. Poszukiwałam księgarni „Melanż” albo wydawnictwa Genius Creations — gdzie było zaznaczone na mapie, że znajduje się tu i tu. Okazało się, że nie mają swojego stanowiska, tylko jest kilka sztuk. Jak pytałam o pozycje, które mnie zaciekawiły, okazało się, że nie mają. Posiadali tylko kilka sztuk z GC. Tutaj, czułam się rozczarowana. Tak samo, jak Wydawnictwo MAG. Sądziła, że tak duże wydawnictwo będzie miało swoje stanowisko, gdzie wydam cały swój majątek. Niestety nic z tych rzeczy.

Meet Point — tragedia. Ktoś chciał połączyć WTK z Pyrkonem. Innego pomysłu nie mam. Wyszło badziewnie. Nic się tam nie działo. Jakiś młody mężczyzna próbował być zabawny na scenie, ale wychodziło raczej żałośnie. Moim zdaniem — zmarnowane miejsce. Zastanawiam się, czy nie byłoby wygodniej, gdyby właśnie tam były spotkania z autorami? Wtedy nie byłoby tak ciasno na głównej alejce. Mam nadzieję, że za rok Meet Point albo ulepszą, albo zrezygnują.

Jeżeli chcecie jechać na Targi — kilka rad:

* Pilnuj plecaka/torby i dokumentów z pieniędzmi. Niby ludzie są oczytani i mądrzy, często może korcić kogoś, by coś komuś zabrać. Tam były tysiące ludzi!
* Weź jedzenie i picie. Chodzenie kilka godzin w tłumie w maju może spowodować osłabienie, głód i pragnienie wody. Nie ma po co się męczyć. Woda w butelkę i kanapkę/owoc do torby.
* Pamiętaj, łazienki są na każdym piętrze! Nigdy nie idź za tłumem do łazienki. Po co czekać godzinę, jak można pójść piętro wyżej? ;)
* Nie wpychaj się w kolejkę po autograf — po co być chamskim bucem? Każdy czeka na swoją kolej.
* Podziwiam rodziców, którzy przyszli z niemowlakami na targi. Ja jednak (będąc mamą) radzę maluszki zostawić w domu z tatą/dziadkiem/bratem. Tłum ogromny, duszno i dużo emocji. Nie ma po co niemowlaków męczyć.
* To, co uważam za najważniejsze LIMIT finansowy. Na początku mówimy sobie „spokojnie, dam radę”, a potem widzimy promocję i genialne tytuły. Żal ich nie kupić. Zastanów się, ile chcesz wydać i próbuj tego limitu się trzymać.
* Nie bójcie się prosić o pomoc dziewczyn w informacji — one od tego są! Jak się słabo poczujesz — jest pomoc medyczna!

Podsumowanie

Mimo kilku konkretnych wad i zażaleń — bardzo mi się podobało. Spotkałam dużą ilość świetnych autorów i zdobyłam genialne autografy. Jeżeli dalej zastanawiacie się, czy pojechać na targi — to pisze szczerze-WARTO! Warto zobaczyć ten klimat, poznać bliżej ludzi, którzy piszą książki, zobaczyć nowości, ale również książki, które są starsze od nas. Może zobaczymy coś, o czym nie mieliśmy zielonego pojęcia? Tak czy siak, warto być chociaż raz i samemu się przekonać. :)


poniedziałek, 21 maja 2018

czwartek, 17 maja 2018

czwartek, 10 maja 2018

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Aneta Jadowska - Czasami koszmary mają imię



Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Rok Wydania: 2016
Wydawnictwo: SQN
Kategoria: fantastyka
Ilość stron: 310
Ocena: 5/10

Ja kompletnie nie wiem, jak to jest, ale w większości razy, to co innym się podoba, uważane jest za bestseller, u mnie wypada średnio. Nim sięgnęłam po książkę Anety Jadowskiej, przeczytałam niejedną opinię na jej temat. Ogólnie — fenomenalna autorka, genialnie pisze książki. No po prostu same 'ohy' i 'ahy'. Nie zastanawiając się dłużej, przeczytałam — a raczej zmordowałam — pierwszy tom serii Nikity "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów". Co do tej książki mam bardzo mieszane odczucia. Zacznę od początku — tak jak zawsze.

Pewnego dnia, porwana zostaje dziewczyna z Dzielnicy Cudów. Tą sprawą zaczyna zajmować się nikt inny jak Nikita. Sprawa zaczyna naruszać prywatne życie Nikity. Co więcej, szefowa zmusiła dziewczynę do posiadania partnera. Kim jest tajemniczy Robin? Czy dziewczyna, będzie mogła zaufać obcej osobie? Kto porwał piosenkarkę i jaki miał temu cel?
"-Dlaczego wołałaś swojego ojca?
-Czasami koszmary mają imię - powiedziałam cicho, żałując tego w sekundzie, w której słowa opuściły moje usta".
Jeżeli chodzi o okładkę — może nie powala na kolana, ale jest bardzo oryginalna i ciekawa. Podoba mi się fakt, że nie jest to zdjęcie a rysunek. Co więcej — książka posiada kilka dodatkowych grafik w środku dzieła. Część jest bardzo ciekawa, mam tylko jedno zastrzeżenie — w jednym z obrazków jest błąd. Nie wiem, czy to specjalnie, czy też nie, ale jeżeli będziecie czytać dzieło, przyglądajcie się im — ciekawe czy znajdziecie chochlika ;)

Nikita — główna bohaterka jest intrygującą postacią. Można powiedzieć, że z powodu swojej pracy, ma wiele twarzy. Nie da rady się z nią nudzić. Nie jest głupiutką dziewczyną, która albo płacze, albo biegnie po samca, by pomógł rozwiązać sprawę. Spokojnie można stwierdzić, że jej motto brzmi "Jeżeli umiesz liczyć — licz na siebie". Aneta Jadowska świetnie wplata przeżycia bohaterów z odległych czasów do spraw, które mają miejsce tu i teraz. Postacie, za pomocą takich manewrów, nie są puste. Sam pomysł, by osoba na wózku inwalidzkim, mogła być mechanikiem — za takie pomysły ma u mnie wielkiego plusa. W książce poznamy bardzo dużo pobocznych bohaterów, których z łatwością zapamiętujemy.



Ja oczekuję, że kiedyś w gratisie, albo za dodatkową dopłatą, autorka wpadnie na pomysł, by narysować mapę i pięknie ją ozdobić. Głównym miastem jest Warszawa — która została podzielona na Wars i Sawę. Zapomnijcie o dzielnicach Stolicy — nie znajdziecie tutaj Żoliborza, Mokotowa, Targówka czy Ursusa. Znajdziecie natomiast dzielnice dzikie, zamieszkałe, przez nietypowe i bardzo groźne potwory, dzielnicę, która przez magię zatrzymała się w latach 30stych, dzielnicę ludzi bogatych itp. To był jeden z czynników, dlaczego wzięłam się za to dzieło. Chciałam zobaczyć, jak ktoś potrafi użyć realnego, prawdziwego miasta i zmienić je nie do poznania.

Na początku mojej recenzji napisałam, że zmordowałam książkę, pomimo że dzieło ma nie więcej niż 315 stron. Mowa o opisach. Zastanawiam się, czy autorka nie brała prywatnych lekcji od Elizy Orzeszkowej — pod warunkiem, że potrafi cofać się w czasie! Opisy są bardzo obszerne, detaliczne i czasami, aż nudne. Osobiście skróciłabym je do połowy, jednak może taki styl ma właśnie A. Jadowska — nie wiem, to moja pierwsza książka jej autorstwa.
"Zrobiłam próbę głośności, a Karma na moją prośbę, by dała głos zaczęła szczekać. Obstawiałam bardzo zapchlonego, mocno sfrustrowanego teriera".
Co więcej, na dobrą akcję, czekałam 2/3 książki. Reszta to były same opisy miasta, charakterystyka różnych bohaterów i krzątanie się po ulicach. Jednak, jak tylko akcja wreszcie się pojawiła — byłam pod wielkim wrażeniem. Jeżeli chodzi o język książki — dialogi i sposób opisywania — są lekkie. Nie znajdziemy trudnych wyrazów, czy wymyślonych zwrotów.

Książka jest dobra, nie jest to arcydzieło czy bestseller. Opisy są za długie i potrafią przynudzać niesamowicie. Jednak bohaterowie, genialnie wykreowane miasto, magia i potwory biegające po mieście — to powody, dla których warto chwycić za to dzieło. Mimo tego, że książka dostała u mnie tylko 5 na 10 punktów, wezmę się i za II tom, by przekonać się, czy coś się zmieniło, bo postać Robina — tajemniczego mężczyzny — maksymalnie mnie zaintrygowała.


środa, 2 maja 2018

"Post Scriptum" Milena Wójtowicz



Autor: Milena Wójtowicz
Tytuł: Post Scriptum
Rok Wydania: 2018
Wydawnictwo: Jaguar
Kategoria: Fantastyka/komedia/kryminał
Ilość stron: 304
Ocena: 10/10


Pierwszą książką Wydawnictwa Jaguar, był pierwszy tom "Niepowszedni" autorstwa Justyny Drzewickiej. Po tym dziele, szczerze, chciałam zakończyć zaglądanie na rynek wydawniczy tej firmy. Jednak pomyślałam — każda firma, ma czarnego konia i czarną owcę. Dobra, na czarną owcę już trafiłam, oczekiwałam na czarnego konia — i długo nie musiałam czekać. MAM! Mogłabym rzec, BESTSELLER. Dobra, dobra.. Na spokojnie. O czym jest to dzieło?

Piotr Strzelecki, razem ze swoją przyjaciółką Sabiną Piechotą założyli wspólnie firmę, której klientami są nienormatywni, czyli między innymi: wilkołaki, duchy, wampiry i strzygi. Sabina — jest specjalistką od BHP a Piotr psychoterapeutą i coachem oraz życiowym doradcą. Od kilku dni, w Brzegu — miejscowości mieszczącej się przy Wrocławiu — zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ktoś zaczyna polować na nienormatywnych. Przez czysty przypadek — i upór Piotra — bohaterowie zostają wplątani w intrygę kryminalną. Czy dowiedzą się, kto chce im zaszkodzić? Kto będzie im pomagał? Komu mogą zaufać? Jak zakończy się cała ta sprawa?

Bohaterowie są genialni. Z jednej strony profesjonalnie podchodzą do swojej pracy, z drugiej chwytają się sprawy detektywistycznej, o której nie mają zielonego pojęcia — co za tym idzie, pojawiają się tak humorystyczne sytuacje, że aż miło to czytać. To, na jakie pomysły wpadają Piotrek i Sabina są tak ludzkie i zabawne — pomimo że daleko im do bycia ludźmi! Kto by wpadł na pomysł, by prowadzić psychoterapię na cmentarzu? Piotrek! Bierze krzesełko składane, parasolkę, plecaczek na plecy i idzie. Kto prowadzi zajęcia czarnoksiężnikom z tematu: sterylizacja narzędzi? Sabina! To już powinno Wam dać do myślenia, że książka, to jeden wielki żart!

Cała akcja mieści się w Brzegu i we Wrocławiu. Nigdy tam nie byłam, jednak tak kolorowe i krótkie opisy, spowodowały, że czułam klimat miasta.

Jedną z mocnych stron książki jest humor. Autorka nie ograniczyła się, do humoru dialogowego, ale również sytuacyjnego. Już od pierwszych stron można uśmiechać się — czy wręcz śmiać się — z przygód naszych bohaterów.

Jeżeli, ta książka, to powrót autorki na arenę literatury - to jest, jeden z najlepszych powrotów, jaki znam. Szkoda, że tak długo musieliśmy czekać, na taką książkę. Mam jednak cichą nadzieję, że autorka rozkręci się i zasypie nas dużą ilością, genialnych pomysłów i nietuzinkowych bohaterów. To fenomenalne dzieło, na rozluźnienie się w długi majowy weekend, albo po prostu na wakacje.

Nie wiem jak wy, ale ja już zacieram ręce, na następne dzieło Mileny Wójtowicz. Mam nadzieję, że będzie to dość szybko — inaczej wręcz uschnę z tęsknoty.

Zdrówka!