Autor: K.C.Archer
Tytuł: Instytut
Rok Wydania: 2020
Wydawnictwo: UROBOROS
Kategoria: fantastyka
Ilość stron: 400
Ocena: 04/10
Ocena: 04/10
Co ja czytam? Jak to się stało, że ja to czytam? W ogóle, o czym to jest? Serio, jestem po lekturze dzieła i kompletnie nie mam pojęcia, co chciał autor powiedzieć przez to dzieło. Jest tyle dziwnych momentów, że zabrakłoby mi DNIA, by to wszystko opisać. Macie tak czasami, że czytacie książkę, WIECIE, co autor miał na myśli, ale również WIECIE, że zrobił to źle? Coś w stylu "ładowarka lepiej działa, kiedy jest podłączona do prądu". Tak się właśnie teraz czuje.
Teddy Cannon od początku swoich dni, wiedziała, że jest inna. Jednak nie wiedziała, w jaki sposób i co to ma znaczyć. Kilka razy w swoim życiu walczyła ze swoją "innością" chcąc stać się kimś, kogo otoczenie zaakceptuje, jednak za każdym razem to nie wychodziło. Pewnego dnia, w kasynie, poznaje tajemniczego mężczyznę, który mówi jej, że jest medium a ta "inność" to dar, który trzeba pielęgnować. Dostaje zaproszenie do tajnej szkoły na wyspie. Jedyne co musi zrobić, to spakować się i złapać ostatnią okazję, jaka przyszła jej z pomocą. Czy Teddy zaufa obcej osobie i rzuci wszystko, by uczyć się w tajemniczej szkole? Czym jest ta uczelnia? Komu będzie mogła zaufać? Kim tak naprawdę jest ona sama?
Oh Teddy, Teddy.. Ty mały urwisie! Ekhm. Teddy to dwudziestoparolatka ze specyficznymi mocami, która była wychowywana przez rodzinę adopcyjną. (Spokojnie, to nie Harry Potter). Tu oklaski na stojąco, bo ktoś WRESZCIE stworzył NORMALNĄ rodzinę adopcyjną. Gdzie jest miłość, szacunek i pomoc. Bogowie, dlaczego autorzy książek fantasy tak bardzo nie lubią swoich opiekunów prawnych? Czy to jakaś trauma ze swojego życia? To weźcie różdżkę i ją zmieńcie! A nie, nie możecie, bo jesteście mugolami ;) Nie to, co ja! Ekhm. Wracając na ziemię. Teddy miała niemałe problemy z prawem z powodu hazardu. Potrafiła wyczuć, kiedy kto kłamie i to pomagało jej zdobywać coraz więcej pieniędzy. W sumie nic nie mam do tej bohaterki. Kompletnie nie różni się od innych postaci fantasy. Nie ma niczego, co mogłoby ją w jakiś sposób wybić na tle innych osób. Ma specyficzne zdolności, oczywiście bardzo rzadkie — jak to mają w zwyczaju główni bohaterzy. Cała szkoła, pełna ludzi z magicznymi zdolnościami, ale to ONA jest tą wyjątkową. Oryginalne, no nie ma co.
Poznajemy również innych bohaterów. Jedni potrafią czytać myśli zwierząt, inni wywoływać pożar swoimi myślami a jeszcze inni są empatiami. Paleta mediów pełny pakiet — od A do Z. Jednak nie powinno to nikogo zdziwi, wreszcie mamy uczelnię dla mediów. No i to zaczyna się ten owy cyrk na kółkach. Owi ludzie są DOROSŁYMI osobnikami. Warto to podkreślić i mieć to gdzieś z tyłu głowy, tak na wszelki wypadek. Wiadomo, osoby dorosłe, zachowują się normalnie, jak przystało, z zasadami. (a świstach siedzi i zawija w te sreberka) Na początek, ludzie mają obowiązek oddać całą elektronikę, bo to tak tajna szkoła, że nikt z zewnątrz nic nie może o niej wiedzieć. Wiecie, FBI, CIA i inne mądre amerykańskie skróty. Następnie DIETA! To cud! Dieta vegańska — bo mięso i cukry szkodzą na ich magiczne umiejętności. (to może dlatego dalej nie dostaliśmy listów z Hogwardu, bo jemy mięso i wpierdzielamy cukry? Ok! Od dzisiaj dieta! Żyję słońcem!). Ludzie uczestniczący w ich zajęciach, mają potem pracować w tajnych służbach, jako medium. MEDIUM. No i spoko, zawsze można użyć swoich umiejętności w przydatni sposób. Jednak NIE MAM POJĘCIA, dlaczego nagle, medium, które ma rozmawiać ze zmarłymi, albo być konsultantką FBI, ma biegać po torze przeszkód dla SVATÓW? DLACZEGO? Jak ja czytałam fragmenty ich treningów, dostawałam zadyszki. Za drugim razem, prosiłam męża o szklankę wody, bo tak się zmęczyłam. Niech ktoś mi to wytłumaczy. Rozumiem, że takie medium, będzie czołgać się, skakać na jednej nodze, strzelając z broni i rozmawiając ze zmarłymi na raz? To lepsze od szamponu 2 w 1.

Nie chce rozwijać się na temat tej uczelni, bo normalnie to nienormalne. Macie uczelnie, macie medium to genialny powód, by zrobić małe śledztwo, morderstwo, rozwikłać pewną tajemnicę. No pewnie, że tak. Jak sobie sami narysujecie i napiszecie. Tajemnica jest tak banalna i nudna, że aż trudno nazwać ją tajemnicą. Gdyby nie moce uczniów, byłaby to zwykła obyczajówka z ludźmi, którzy kiblowali kilkanaście lat w szkole i dalej w niej siedzą. Lubię tych bohaterów, są naprawdę w porządku, ale nic więcej. Gdyby ich imiona nie były tak różne, jak Molly, Teddy.. to nawet bym nie zapamiętała, czym oni się specjalizują.
Osobnych historii bohaterów nie ma co szukać. Są tylko wspominki, które w sumie ogólnie tylko mówią, przez co nie przywiązujemy większej uwagi to tych postaci. Jak odłożymy dzieło na bok, to po krótkim dość czasie jedyne co będziemy pamiętać, to weganizm wzmacnia umiejętności medium, oraz fakt, że czytało się to szybko i miło. Ot, książka jest i książki nie ma.
Wydawnictwo stworzyło tak piękną okładkę, a o treści zapomniało. Brakuje mi tak naprawdę wiele. Od wyraźnych postaci, które coś wnoszą, po ciekawą akcję, która rzuci nas na fotel i nie pozwoli odejść, póki nie przeczytamy ostatnich wyrazów dzieła. W zamian dostajemy, dziwny uniwersytet, brak ciekawych bohaterów, akcję w innej książce i piękną okładkę. Opisów przyrody było tyle, że w sumie można by zmienić imiona bohaterów na Polskie i jesteśmy w kraju.
Książkę czyta się szybko i miło. Tak samo szybko można o niej zapomnieć. Oczekiwałam czegoś lepszego, z genialną akcją, fantastycznymi postaciami z tajemniczym uniwersytetem. Tego jednak nie zastałam. Książka jest średnia. Chcecie — przeczytajcie, jednak robicie to na swoją odpowiedzialność.
Książka nie w moim klimacie:) rozumiem, że już zapomniałaś k niej? Musiała być wyjątkowo słaba:)
OdpowiedzUsuńNiestety jeszcze pamiętam, ale mam ogromną nadzieję, że szybko zapomnę ;)
UsuńCzasami tak bywa, że natrafimy na coś, co nam się nie spodoba, ale chyba masz rację :-)
OdpowiedzUsuńCzasami tak bywa. Może to i dobrze, inaczej książki szybko by nam się znudziły :D
UsuńPrzyjmuję wątki fantastyki w książkach, jednak do tej lektury siadałabym ociągając się.
OdpowiedzUsuńRozumiem :D ale spokojnie, nie długo będą recenzje książek, które poważnie się Tobie spodobają :D
UsuńO to się cieszę, będę wyczekiwać kolejnych recenzji:)
UsuńSpokojnie, są książki, którę mogę polecić z zamkniętymi oczami :D
UsuńJak spojrzałam na tytuł, to myślałam, że to regencja książki S. Kinga :)
OdpowiedzUsuńNiee, nie ma tak dobrze ;)
UsuńOj w takiej literaturze w ogóle się nie odnajduję, niemal całość tego co czytam to literatura faktu ;)
OdpowiedzUsuńGratuluję :) słyszałam, że trzeba mieć nerwy ze stali czytając takie książki
UsuńOstatnio też czytałam książkę, która niestety okazała się niewypałem. Pozostał niesmak...
OdpowiedzUsuńZgadza się, jak zepsuta sałatka jarzynowa..
Usuńto raczej nie moja bajka :(
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że inne książki się Tobie spodobają :)
UsuńKiedyś czytałam opis i mnie trochę zaciekawił, ale końcowo książka brzmi jak wszystkie inne i zdecydowanie nie planuję jej czytać
OdpowiedzUsuńNiestety.. chyba oczekujemy już czegoś innego, lepszego, mocniejszego.. dojrzewanie jest złe ;)
UsuńOkładka przyciąga wzrok. Szkoda, że z treścią tak nie jest.
OdpowiedzUsuńA czy tak nie jest coraz częściej? ;) piękna okładka + treść albo średnia albo nudna?
UsuńNie wszystko musi się nam podobać, niemniej poznam Teddy a co.
OdpowiedzUsuńOczywiście :) inaczej świat byłby nudny ;)
Usuńno właśnie tak słyszałam, że wcale nie jest rewelacyjna i po prostu zadziałał marketing i sprzedało się nazwisko...
OdpowiedzUsuńZgadzam się w 1000000% !
UsuńJakiś czas temu o niej słyszałam i zastanawiałam się nad przeczytaniem. Na razie chyba jednak zrezygnuję :)
OdpowiedzUsuńJest więcej ciekawszych pozycji. Ta książka może zaczekać rok, dwa, trzy.. no może 20 lat ;)
UsuńTeż uważam, że akcja powinna się dziać w liceum, a jako fanka X-Menów widzę tu wiele podobieństw do ich historii i to dość słabo wykorzystanych. No, taka sobie ta książka.
OdpowiedzUsuńNiestety. A X-menów kocham! Komiks, kreskówki i filmy :D
UsuńAż tak źle? A ja słyszałam same superlatywy na temat tej książki i na mnei już czeka na półce!
OdpowiedzUsuńPrzekonaj się sama :) może Tobie się spodoba. Niestety dzieło nie dla mnie.
UsuńWczoraj tez zaczęłam czytać książkę, która jakoś mnie nie wciągnęła. Przeczytam pierwsze 100’stron i zdecyduje czy warto to ciągnąć.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, co teraz czytasz? :D
UsuńHmm dzięki za info. Chyba jednak nie sięgnę po nią :)
OdpowiedzUsuńMam jednak ogromną nadzieję, że następne książki Tobie się spodobają. :)
UsuńJa również nie byłam zachwycona tą książką. Może oceniam ją nieco lepiej niż Ty, ale na pewno daleko mi do zachwycania się "Instytutem" jak robili to niektórzy blogerzy.
OdpowiedzUsuńNiestety, nie wiem gdzie ten zachwyt. Może magicznym weganizmem? ;)
UsuńKsiążka niestety nie wydaje się być ciekawa ,dobrze że trafiłam na ten wpis,ponieważ miałam ją ostatnio pożyczyć ;)
OdpowiedzUsuńLepiej przeczytać coś innego, po co marnować czas? :)
UsuńSama jestem mamą adopcyjną (mam nadzieję, że "normalną" ;) ), więc jestem bardzo ciekawa, jak akurat ten wątek został w książce pociągnięty.
OdpowiedzUsuń